Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
9 postów 133 komentarze

-Fajnąksiążkę wczoraj czytałem. -Momenty były? -Masz...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Oto bardzo ciekawa książka polemiczna z ksiązką Benedykta XVI o Jezusie. O prowokującym tytule – Jezus człowiek który nie istniał… Czyli Pytania do Benedykta XVI.

                        Jedną z najistotniejszych kwestii w religii chrześcijańskiej jest osoba Jezusa.

Kwestią wręcz fundamentalną.

Znamienita większość chrześcijan zna ewangelie, tylko czy na pewno zna?

Czy mogą być pewnym tego co jest w nich zawarte?

 

Po raz kolejny chcę zaprezentować ciekawą książkę.

Domyślam się, że zostanę natychmiast odsądzony od czci i wiary, ale niekoniecznie.

 

Oto bardzo ciekawa książka polemiczna z ksiązką Benedykta XVI o Jezusie.

O prowokującym tytule – Jezus człowiek który nie istniał…

Czyli Pytania do Benedykta XVI.

 

Co my wiemy tak naprawdę o Jezusie i o czasach w których żył i nauczał?

Pozwolę sobie przytoczyć kilka ustępów;

 

 

 

(…)

 

„…Nie bez podstaw możemy zakwestionować zarówno Betlejem, jak i Nazaret jako miejsce narodzin Jezusa. Pozostaje więc Kafarnaum. Lecz i tu pojawiają się wątpliwości. Kafarnaum, podobnie jak Nazaret, leży w Galilei, którą prorok Izajasz nazywa „krainą pogańską". Parafrazując niejako pewnego rybaka, któremu oświadczono, że objawił się Ten, o którym pisał Mojżesz w Prawie, a prorocy wątpią w to, zastanowił się głośno: Czyż może być coś dobrego z Nazaretu? - pytamy: Czy z Galilei może być coś dobrego, skoro kiedy w czasie Święta Namiotów w Jerozolimie niektórzy twierdzili, że Jezus jest Mesjaszem, inni z oburzeniem krzyczeli wśród ludu: „Czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei?"; czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i miasteczka Betlejem?" /J 7, 41-43/.

Na pytanie, gdzie urodził się Jezus, nie znajdziemy nigdzie pełnej odpowiedzi. Trzeba je jednak zadawać. W świetle przytoczonych dowodów musi zastanawiać, dlaczego Benedykt XVI nazywa bohatera swojej książki Jezusem z Nazaretu?...”

(…)

„…Przez trzysta lat chrześcijaństwo obchodziło się bez Bożego Narodzenia. Zaczęło celebrować pamiątkę przyjścia Zbawiciela, wykorzystując pogańską tradycję i pogańskie święto. 25 grudnia był dniem „niezwyciężonego boga słońce". Od III wieku był także dniem Boga - cesarza i było to święto państwowe. To cesarz Konstantyn uczynił to pogańskie święto dniem urodzin Jezusa: Bożym Narodzeniem. Cesarz uważał się niemal za równego Jezusowi. On i jego następcy siebie, a nie papieży uważali za następców Jezusa Chrystusa na Ziemi. Cesarze byli najważniejszymi osobami w Kościele. Decydowali o nim i losach papieży.

Cesarz - bóg słońce był żywym Jezusem, nic więc dziwnego, że Jezus Bóg prawdziwy nie mógłby być czczony w innym dniu niż dzień poświęcony władcy. Sojusz tronu z ołtarzem zbudowany został na solidnych, niemal niezniszczalnych fundamentach. Do dnia dzisiejszego pozostały ślady kultu solarnego. Niedziela, po niemiecku „Sonntag" wskazuje na pochodzenie nazwy od kultu boga Słońca. Podobnie jest w języku angielskim, także włoskim i francuskim. Współczesna niedziela jest tym samym dniem, który Rzymianie poświęcali bogu Słońce.

Ludy pogańskie nie miały wyznaczonego stałego, jednego dnia, któryby traktowany powszechnie jako dzień odpoczynku. Zwyczaj ten przejęty został przez chrześcijaństwo i islam od Żydów i nawiązuje do opowieści o stworzeniu świata w Księdze Rodzaju. 25 grudnia był u zarania chrześcijaństwa także początkiem roku.

Dopiero później i to z powodów czysto praktycznych przeniesiono Nowy Rok na pierwszy dzień następnego miesiąca. Kościół wschodni z kolei świętuje narodzenie Jezusa w dniu 6 stycznia, ale różnica ta ma zupełnie inną przyczynę…”

(…)

 

               „…Jest bezsporne, że Jezus i Jego uczniowie uczestniczyli właśnie w tradycyjnej uczcie paschalnej. Dowodzi tego chociażby wspomnienie przez wszystkich autorów ewangelii synoptycznych jagnięcia paschalnego oraz wzmianka u Mateusza „o pierwszym dniu przaśnych chlebów". Naszego przekonania nie burzy fakt, że ewangelie opisując Ostatnią Wieczerzę, ani słowem nie wspominają o podstawowym obowiązku, jaki spoczywa na głowie domu w czasie wieczerzy paschalnej - obowiązku interpretowania święta Paschy i rytualnego czytania Pisma. Badacze katoliccy zaprzeczają, jakoby Ostatnia Wieczerza była tradycyjną wieczerzą paschalną, gdyż uczestniczyli w niej, wbrew zasadom tej ostatniej, tylko uczniowie Jezusa, a nie - jak to było w zwyczaju - wszyscy domownicy, w tym kobiety. Tradycja kościelna zaprzecza, jakoby w Ostatniej Wieczerzy uczestniczyła jakakolwiek kobieta.

Ponieważ Ostatnia Wieczerza uważana jest jako czas ustanowienia Eucharystii i sakramentu kapłaństwa, stąd domniemany brak udziału w niej kobiet bywa argumentem za niedopuszczeniem ich do tego sakramentu. Tymczasem jest wiele dowodów, że Maria Magdalena oraz inne kobiety były uczestniczkami Ostatniej Wieczerzy, jest to niemal pewne. W zagadkowym dokumencie „Porządek apostolski", stworzonym przez oponentów Marii, a opisującym wydarzenia Ostatniej Wieczerzy, znajduje się fragment: „Jan rzekł: Kiedy Mistrz pobłogosławił chleb i kielich, i rozdał je ze słowami: To moje Ciało i Krew, nie zaproponował ich kobietom, które są z nami. Marta odpowiedziała: Nie przekazał ich Marii, ponieważ się śmiała". Znajdujemy w tym fragmencie jednoznaczne potwierdzenie obecności kobiet w czasie Ostatniej Wieczerzy….”

(…)

 

„…Jakby nie tłumaczyć tych różnic, jakich by symboli szukać, ani data dzienna śmierci wyliczona na podstawie Ewangelii synoptycznych, ani na podstawie ewangelii Janowej nie może być przyjęta przynajmniej bez zasadniczych zastrzeżeń lub wręcz zdecydowanie odrzucona. Ewangeliści pozostają nie tylko między sobą w sprzeczności, ale także w sprzeczności między własnymi informacjami.

Nie jest do pomyślenia, aby jakikolwiek Żyd, a tym bardziej religijne władze żydowskie, wykonały czynności związane z pojmaniem, procesem i zamordowaniem Jezusa w okresie tak ważnego święta religijnego. Byłoby to całkowicie sprzeczne z prawem żydowskim i ciężkim grzechem przeciw Bogu…”

(…)

 

            „… W czasach rzymskich wprowadzono pewną modyfikację, umieszczając na pionowej belce podpórkę na stopy skazańca. Mógł on wtedy w miarę swobodnie oddychać, a śmierć następowała wskutek wycieńczenia, przedłużając agonię właśnie do kilku dni. Często przyspieszano moment śmierci, łamiąc skazanemu nogi, co uniemożliwiało mu oddychanie. Z reguły przywiązywano skazańca powrozami do krzyża. W takim przypadku cierpieli oni niemiłosierne męki przez wiele dni, zanim skonali. Przybicie do krzyża znacznie skracało czas agonii. Na pytanie jednak, czy Jezus został przywiązany czy przybity, nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Współcześnie panuje powszechne przekonanie, że został przybity, ale we wczesnym chrześcijaństwie nie było to tak oczywiste. Św. Ambroży np. wspomina o „powrozach krzyża", o „więzach Męki". Także Ewangelista Łukasz, który opisuje rany Chrystusa, nic nie mówi o gwoździach ani ranach po nich, ale o takich ranach, jakie powstają od użytych powrozów. W zasadzie w żadnej ewangelii nie znajdziemy dokładnej informacji, w jaki sposób Jezus został do krzyża przymocowany. Jedynym wyraźnym śladem tego jest opowieść o Tomaszu, zawarta w Ewangelii wg św. Jana. Nie wierzy on, że stojący przed nim człowiek jest Zmartwychwstałym Jezusem. Uwierzy wtedy, gdy zobaczy jego rany: na rękach po gwoździach i na boku po przebiciu włócznią. Ikonografia chrześcijańska, a za nią tradycja chrześcijańska, przedstawia śmierć Jezusa przybitego do krzyża gwoździami. Dowodem mają być rany na dłoniach. Dziś wiemy, że jest to kompletny absurd. Gdyby bowiem Jezus został w ten sposób przybity, ciężar ciała spowodowałby rozerwanie dłoni i oderwanie skazańca od krzyża. Chyba że zastosowano tu sposób mieszany, o którym jednak nikt nie wspomina: przybito dłonie do drzewa krzyża

1 następnie przywiązano jeszcze ręce powrozami lub też, jak to często praktykowano w czasach Chrystusa, przybito nie tylko dłonie, ale także łokcie i kości promieniowe….”

 

I tak dalej.

Uważam, iż jest to książka którą powinien przeczytać każdy chrześcijanin, zwłaszcza katolik.

A dlaczego zwłaszcza katolik? Dlatego; ażeby mieć świadomość jak wiele sam „Kościół” dopisał do historii zbawienia. W Dziele tym nie ma na pewno nic obraźliwego, chociaż zdaję sobie sprawę że tzw. „obrońcy dogmatów” mogą zrobić „raban” – ale oni tak zawsze – zanim pomyślą czy cokolwiek przeczytają, już wydają opinię negatywną, przypinając jednocześnie znane tu wszystkim „łatki”.

A więc zaprawdę powiadam wam; nie ma nic schowanego co- nie miało być odkryte…

 

Tak więc; Robert A. Hassler – „Jezus człowiek który nie istniał” – Pytania do Benedykta XVI.

 

//www.sendspace.pl/file/ea6b00083f7c7efeefb4616

 

Życząc przyjemnej lektury; dedykuję tutejszym „inkwizytorom”.

Pozdrawiam.

r.

 

. Oczywiście gdyby ktoś chciał zarzucić mi „piractwo” wyjaśniam, że książeczkę „pożyczam” w ramach „promocji” i namawiam gorąco aby zakupić; bo warto. J

Jeśli ktoś będzie miał problem z "zassaniem", proszę o wiadomość na priv - prześlę wtedy mailem.            Zdjęciea od Cioci CircJ

Ps. Z zaciekawieniem obserwuję ciekawą rzecz. A mianowicie naliczyłem już kilkadziesiąt pobrań moich wstawek, w różnych proporcjach. Cieszy mnie świadomość tej „ciekawości”, bo to oznacza że kończy się epoka „ciemności”.  Żadem mrok nie zagrozi jasności; ale w ciemności wystarczy jedna zapałka i …

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY