Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
9 postów 133 komentarze

-Fajną książkę wczoraj czytałem. -Momenty były? -Masz...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

"...Panu Wojtasowi, którego cykl notek o „Cywilizacji polskiej” niegdyś mnie zmusił do przemyśleń..."

 

 

 

Tę notkę chcę zadedykować dwóm tutejszym blogerom.

          Z racji tytułu polecanej dziś książki; Kogutowi Dyrektorowi, zawsze czujnemu aby „udziobać” kawałek ekranowego tortu. To przez „rany” po jego „dziobie”…, a chcąc się „wykurować”; założyłem tu bloga.

          A z racji tematu którym są początki Chrześcijaństwa, powstanie Kościoła katolickiego i jego rozwój do formy obecnej; Panu Wojtasowi, którego cykl notek o „Cywilizacji polskiej” niegdyś mnie zmusił do przemyśleń. Może w ten sposób choć troszkę się odwdzięczę.

     Początki Chrześcijaństwa i wyrosły na nim Katolicyzm, nie pojawiają się znikąd; Mają swoje „korzenie”.

     Po dwóch notkach prezentujących literaturę historiograficzną z dziejów najnowszych i troszkę dawniejszych przez pryzmat; a to polityki, a to seksualności, zajmijmy się początkami.

  Opracowań na ten temat wcale nie jest tak wiele, a jeśli już to przeważnie typowo „katolicka” narracja psuje efekt, choć nie wszystkim można by ująć rzetelności. Skoro dzisiejsze czasy cechują się tak wielkim wpływem religii na całe społeczeństwa; warto by wiedzieć z czego ten fenomen wynika i skąd się wzięło jego tak mocne „ukorzenienie”.

   Chcę zaprezentować wam w cyklu „deschnerowskim”, następne doskonałe opracowanie historyczne; „I znowu zapiał kur”. Mamy w tym opracowaniu   wszystko; od analizy podstaw historyczności Jesusa i tzw. „nowego testamentu”, powstania kościoła, aż po jego rozwój do współczesnych nam czasów. Analiza ta według samych teologów i recenzujących ją hierarchów kościelnych uważana za niezwykle rzetelną; co samo w sobie jest niezwykłe.

   A co my, przeciętni zjadacze chleba wiemy o tych najdawniejszych czasach? Po zagłębieniu się w temat; okazuję się, że nie nazbyt wiele…                 Po prostu kilka utartych stereotypów typu; Żył, nauczał, umęczony i ukrzyżowany… resztę załatwia nam tzw. „wiara” i pusty w swej istocie „rytuał”.

 

Oddajmy na chwilę głos Autorowi;

 

(…)

„Dla Jezusa religia i prawo, wiara i przepis prawny, były nie do pogodzenia ze sobą. Występował on właśnie przeciw prawnemu uregulowaniu relacji między człowiekiem i Bogiem. Podczas całej swej działalności publicznej zwalczał Torę, klerykalizm, przepisy kultowe i trzymanie się litery prawa w obcowaniu z Bogiem, a przypłacił twalką ze śmiercią. Oparty na prawie Kościół żydowski ukrzyżował go; po to tylko, by mógł powstać katolicki Kościół prawa. Albowiem niemalże wszystko, co Jezus zarzucał Kościołowi opartemu na Torze, zostało przez Kościół katolicki powtórzone”.

 (…)

 „Pierwszym z czynników, jakie zadecydowały o stworzeniu Kościoła, byłzałożenie gminy rzymskiej przez  j u d e o chrześcijan, dzięki czemu gmina pierwotna mogła wywrzeć niemały wpływ na chrześcijan Rzymu. Wkrótce po śmierci Jezusa dokonała się jednak w gminie pierwotnej reorientacja ku judaistycznemu Kościołowi opartemu na Prawie i wszechświatowej organizacji tegoż. Tak więc i gmina rzymska była obdarzana teologią judeochrześcijańską nieco złagodzonej wersji, teologią, której podstawy, w istocie prawne, zapewne trafiały Rzymianom do przekonania.     Ponadto judaistyczna hierarchia religijna; podział na arcykapłanów, kapłanów, lewitów i ludzi świeckich stał się dokładnie skopiowanym wzorem dla skonstruowania wspólnoty chrześcijańskiej.

       Kuria rzymska stanowiła, mutatis mutandis, swoistą replikę Wysokiej Rady. Zbieżności są tak liczne i zadziwiające, iż sformułowano wniosek, że późno-judaistyczna struktura kościelna zarówno w całości,  jak i w szczegółach sprawia wrażenie modelu dla w pełni rozwiniętego katolicyzmu rzymskiego.

       W jerozolimskim arcykapłanie dopatrzono się nawet postaci antycypującej średniowiecznych papieży z ich przepychem i z posiadaną przez nich władzą.  Judaistycznym archi-synagogom odpowiadały pod względem funkcji pierwsze biskupstwa. I tak jak tam występowali słudzy synagogi, tak biskupów wspierali diakoni.

    Z synagogi wywodzi się też kościelna liturgia w tych swoich elementach, które nie mają rodowodu pogańskiego. Dotyczy to zwłaszcza tak istotnych części nabożeństwa jak czytanie Pisma, kazanie i modlitwa. Również katolicka teologia moralna ma swą poprzedniczkę w kazuistyce rabinackich doktryn moralnych (s. 261 i nast., 333 i nast.). Judaistyczną spuściznę stanowiły takżkościelne formuły wyklinania i ekskomuniki, chętnie stosowane od zarania dziejów Kościoła, mimo propagowania miłości bliźniego i miłości do wroga.

   Nawet kościelna administracja finansowa miała podobną strukturę, jak administracja żydowskiego funduszu sakralnego. Wpływ Judeo-chrześcijaństwa na gminę rzymską był niezaprzeczalnie doniosły i zdeterminował nawet dzieje powszechne, bo jak pisze teolog Seeberg;  „przyczynił się on w niemałym stopniu do tego, iż chrześcijaństwo w swoim całokształcie zostało zdegradowane do poziomu religii prawnej".  Kontynuacją tego wcześnie zapoczątkowanego procesu było stworzenie dogmatyki katolickiej przez rzymsko-afrykańskich prawników i retorów, przez Tertuliana, Cypriana, Augustyna.  Afryka była zresztą właściwą kolebką katolicyzmu. Niemalże schrystianizowany, gdy Italia pozostawała na połpogańska, tamten kontynent przez dłuższy czas stanowił główny ośrodek zachodniego katolicyzmu.

     Na przełomie III i IV wieku istniało w Afryce czterysta siedemdziesiąbiskupstw. I afrykańscy teologowie z okresu od III do V wieku; począwszy od Tertuliana, a na Augustynie skończywszy, rozstrzygają o obliczu Kościoła.

     Tutaj zaczęto w kościołach używać łaciny. Tutaj rzymskie pojęcia wojskowe i prawne były przemieniane w chrześcijańskie. Tu stworzono prawną podstawę dominacji papieży, po czym tu również zwalczano ich prymat.  Tutaj chrześcijaństwo stało się zbiorem praw, etos miłości przeistoczył się w etykę prawną, biskup stał się urzędnikiem, towarzyszące obrzędowi chrztu wyznanie wiary - przysięgą na wierność sztandarowi,  wiara - służbą wojskową.    Tutaj Kościół zakazał bezpośredniego obcowania ludzi z Bogiem i za jedyną legalną formę obcowania uznał to praktykowane w kościelnej wspólnocie. Tu Kościół oznajmił, iż każdy, kto nie akceptuje dogmatów, jest kacerzem. Tutaj został przez Kościół zniewolony duch. „Koścista ręka prawnika ima się nawet męczeńskiego heroizmu: męczennikiem jest tylko ten, kto staje się ofiarą jako członek wspólnoty kościelnej; kto ginie męczeńską śmiercią poza Kościołem, ten w istocie nie jest męczennikiem, a jego śmierć stanowi sprawiedliwą karę za naruszenie praw Kościoła".

(…)

     „Dwunastoosobowy krąg apostołów, o którym naucza Kościół, jest fikcją; mamy tu do czynienia z liczbą całkowicie symboliczną, odpowiadającą dwunastu protoplastom i dwunastu pokoleniom Izraela. Pierwotnie apostolstwo nie było ograniczone do owych „Dwunastu". Takie zawężenie dokonało się dopiero w trakcie przekazywania chrześcijańskiej tradycji i nawet jeszcze w II wieku nie wszędzie je akceptowano.

   Nawiasem mówiąc, nie ma też w Nowym Testamencie zgodności między wykazami apostołów. U wszystkich synoptyków pojawia sięco prawda jedenaście tych samych imion, ale dwunasty apostoł został przez Marka nazwany Tadeuszem, u Mateusza nazywa się Lebeuszą, Łukasz zaś przedstawia go jako Judę, syna Jakuba. Byłoby to dziwne, gdyby ów jedyny apostoł miał trzy imiona, skoro pozostałych jedenastu wymienia się w ewangeliach zawsze tylko pod jednym imieniem.

    Wśród uczniów Jezusa znajdowali się zapewne tacy, którzy byli mu bliżsi niż inni. Ściślejsza więź nauczyciela i ucznia istniała już wcześniej w  świecie żydowskim, gdzie sławni rabini zawsze gromadzili wokół siebie grupy zwolenników.  Z przedchrześcijańskiego judaizmu pochodzi też pojęcie apostoła, wyświęcanego w tamtej religii przez nałożenie ręki. Żydowski tytuł szeliach (po aramejsku:szelicha), który nosili wysłannicy Sanhedrynu do miast prowincjonalnych i do diaspory, odpowiada zresztą dokładnie greckiemu tytułowi apostolos. Takim apostołem Wysokiej Rady był na przykład Pawełzanim został apostołem chrześcijańskim….”

 

   Na całe dla nas szczęście w czasach obecnych; rozum zwyciężył „fanatyzm”, który co prawda głównie był udziałem ciemnych wieków średniowiecza, ale i dziś dochodzi do głosu tu czy ówdzie.

 Aby zrozumieć mechanizmy „sterujące” naszą dzisiejszą cywilizacją; jest nam niezbędna znajomość historii naszej planety i nas samych jako gatunku.               Jak mamy mieć świadomość człowieczeństwa; świadomość przynależności do własnego Narodu i w końcu jak być „patriotami”, skoro rzeczoną historię próbuje się nam mało, że zakłamywać to wręcz ją całkiem zlikwidować z programu nauczania?

 Więc nie zwracajmy uwagi na te wszystkie autorytety które podają nam „gotową wersję” historii; szukajmy jej sami, dociekajmy prawdy…

 Niech przemówią słowa, życzę owocnej lektury:

Karlheinz Deschner – I znowu zapiał kur. (z przypisami i bibliografią)

//www.sendspace.pl/file/3a93ae0a322309f9972b75a

Wiele osób zassało poprzednie pozycje, mam nadzieję że nie inaczej będzie teraz.

 

. Oczywiście gdyby ktoś chciał zarzucić mi „piractwo” wyjaśniam, że książeczkę „pożyczam” w ramach „promocji” i namawiam gorąco aby zakupić; bo warto. J

Jeśli ktoś będzie miał problem z "zassaniem", proszę o wiadomość na priv - prześlę wtedy mailem.            Zdjęciea od wujka googla.

 

 

 

KOMENTARZE

  • Ten lansowany przez Ciebie autor to niedouczony ignorant.
    Nikt go nie traktuje poważnie. Zachwycają się nim tylko palikociarze i sataniści. Pisałem już o tym: http://miroslaw.szczepaniak.nowyekran.net/post/96012,falszerstwa-antyfalszerzy-czyli-karlheinz-deschner-w-akcji
  • @radzioron 20:49:28
    Im bardziej się wściekasz tym bardziej jesteś śmieszny. A tak wogóe te twoje teksty to z frustracji, że palikociarnia sięgnęła dna wyborczego? Nikt was nie traktuje poważnie. A więc "na koń" - krzyknęli Indianie i ...poszli pieszo :)
  • imiona apostołów
    //"skoro pozostałych jedenastu wymienia się w ewangeliach zawsze tylko pod jednym imieniem"//

    nieprawda, np apostoła Piotra wymienia się pod czterema imionami.

    jeśli autor tego nie wie, nie powinien brać się za pisanie, Mind Service napisał prawdę o niedouczonym ignorancie
  • @radzioron 22:33:35
    mam na myśli Ewangelie, Pismo Święte czyli Biblię,
    jeśli autor, Którego Pan cytuje, ma na myśli jakieś inne pisma, to znaczy, że ja nie zrozumiałem Pańskiej notki.
    W Ewangeliach apostoł Piotr, jest wymieniany jeszcze pod imieniem Szymon, Szymon Piotr, Kefas

    Natomiast jeśli cytowany przez Pana autor miał na myśli Biblię, to minął się z prawdą,

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY